Wywiad z Pauliną Podlewską – II Wicemiss Polski 2012

Paulina Podlewska – Miss Polski Kujaw i Pomorza 2012 , II Wicemiss Polski 2012, Miss Widzów Polsatu 2012 i półfinalistka międzynarodowego konkursu Miss Exclusive of the World 2014 opowiada w wywiadzie o kulisach konkursów w których brała udział, swoich odczuciach i wrażeniach z nimi związanych oraz komentuje ostatnie skandale związane z regionalnymi wyborami do Miss Polski. 

Wywiad przeprowadzony w sierpniu 2015 roku (wcześniej publikowany na stronie Moda na Miss)

Kamil Gużewski (K.G): Zacznę bardzo nietypowo, ponieważ od pytania zazwyczaj zadawanego na koniec wywiadu. Czy teraz patrząc wstecz czuje Pani satysfakcję z decyzji o starcie w konkursach czy przeciwnie, żałuje Pani udziału w wyborach miss?

Paulina Podlewska (P.P): Z perspektywy czasu nie czuję satysfakcji ani nie żałuję, że wzięłam udział w tego typu konkursie. Bilans i tak wychodzi na plus ponieważ mimo wielu sytuacji, które nie powinny mieć miejsca i tak mam pozytywne wspomnienia. Wynika to raczej z mojego charakteru – bardziej skupiam się na pozytywach wynikających z każdego wydarzenia w moim życiu. Wspominam miło dziewczyny, które poznałam – zwłaszcza na konkursie zagranicznym, i odzew ludzi, którzy trzymali za mnie kciuki i wspierali. Powiem tak – gdyby w przyszłości moja córka chciałaby startować w wyborach miss a wiedziałabym, że niewiele się zmieniło od moich czasów, nie byłabym pocieszona, ale też bym nie zabroniła. Rozsądna dziewczyna, nie mająca „parcia na szkło” nie prowokuje niekomfortowych sytuacji albo, gdy takie zaistnieją, potrafi szybko z nich wybrnąć.

K.G: Startowała Pani w wyborach Miss Kujaw i Pomorza 2012. Czy biorąc udział w tym regionalnym konkursie spodziewała się Pani wygranej? Jak wyglądały kulisy konkursu regionalnego na Kujawach?

P.P: Organizacja konkursu była fatalna. Zgłoszenie drogą internetową wysłałam w grudniu 2011r. po tym jak koleżanka, Anna Krupa, przyjmując moje gratulacje za tytuł I wicemiss Polonia powiedziała, że sama powinnam spróbować. Stwierdziłam, że nic nie tracę. Znalazłam stronę Shemodels i wysłałam zgłoszenie. Kilka dni przed castingiem dostałam maila o godzinie i miejscu castingu. Nie było żadnego nagłośnienia naboru do wyborów regionalnych – może 3 razy usłyszałam w radiu wiadomość o zbliżającym się castingu. W dzień castingu słyszałam również, że dziewczyny, które nie wysłały zgłoszeń również są mile widziane. Nie chciałabym skłamać, bo było to kilka lat temu, ale na castingu było może 25 dorosłych dziewczyn i 15 nastolatek. Jak na Miss Pomorza i Kujaw czyli całego województwa to niewiele. Zwłaszcza, ze tylko kilka dziewczyn było spoza Torunia. Zainteresowanie zatem było niewielkie. Zastanawiałam się jednak czy to kwestia podejścia dziewczyn czy faktu, że do niewielu dotarła wiadomość o castingu. Próby były organizowane z dnia na dzień – wieczorem dostawałyśmy telefon, że kolejnego dnia widzimy się na próbie. Trzeba było dostosowywać nagle swoje plany bo nieobecność była bardzo źle spostrzegana przez organizatorów. Nie zapomnę sytuacji gdy krótko przed finałem miałyśmy mieć próbę w Dworze Artusa, czyli miejscu gdzie odbywał się finał, a przed wejściem spotkałam nastolatkę, która poinformowała, że próba jest jednak w hotelu. Nikt z Dworu Artusa nie wiedział o rzekomej próbie i odesłano nas z kwitkiem. Organizatorzy powierzyli zadanie informowania kandydatek nastolatce biorącej udział, zamiast samemu informować, albo poczekać na wszystkie kandydatki i razem udać się na próbę do hotelu. Gala finałowa, mając porównanie z następnymi czyli wyborami Miss Kujaw i Pomorza 2013 i 2014, była naprawdę dużym wydarzeniem. Nie spodziewałam się wygranej bo widziałam faworyzowanie przez organizatorów innych dziewczyn. Byłam mile zaskoczona werdyktem 😉

K.G: Zdobywając tytuł najpiękniejszej Kujawianki otworzyła sobie Pani drzwi do ogólnopolskiego konkursu Miss Polski. Czy organizator regionalny pomagał Pani w trakcie przygotowań do startów w ćwierćfinałach i półfinałach Miss Polski 2012?

P.P: Rola organizatora regionalnego skończyła się wraz z galą finałową. Ciekawą anegdotą jest również to, co wydarzyło się po gali. Otrzymując diadem byłam w medialnym centrum – udzielałam wywiadów, pozowałam do zdjęć. W tym czasie pozostałe dziewczyny przebierały się. Po gali byłyśmy zaproszone na afterparty w hotelu. Gdy ochłonęłam po wywiadach, zdjęciach, przyjęłam wszystkie gratulacje, poszłam zabrać rzeczy i wraz z moją rodziną wyszłam przed Dwór Artusa by wsiąść do limuzyny i pojechać do hotelu wraz ze wszystkimi. Moja mina musiała być bezcenna gdy otworzyłam drzwi a na starówce nie było żywej duszy – dodatkowo padał deszcz. Pojechali beze mnie. Pomyślałam, że poczekam – pewnie zawrócą. Ale po kilkunastu minutach czekania i braku odzewu ze strony organizatorów, pojechałam do hotelu sama. Zanim jednak doszłam do swojego auta dość zmokłam a przez silny wiatr z fryzury niewiele pozostało. W takim stanie chłopak zawiózł mnie do hotelu. Przed hotelem spotkałam właściciela limuzyny i z żalem powiedziałam, że nie było mi dane jechać. W odpowiedzi usłyszałam, że i tak nie było miejsca 😉 W hotelu odnalazłam organizatorów i powiedziałam o zaistniałej sytuacji – „właśnie zauważyliśmy, że Ciebie nie ma” usłyszałam. Od zakończenia gali minęła ponad godzina więc bardzo szybko się zorientowali ;D Już wtedy odczułam, że organizatorzy regionalni są niepocieszeni z mojej wygranej. Jak okazało się później, również robili mi „pod górkę”. O ćwierćfinale dowiedziałam się kilka dni przed. Usłyszałam „wygrałaś w regionie, jedziesz się pokazać, podpisać listę i wracasz”. Dopytywałam bo pierwszy raz jechałam do Warszawy i skoro już miałam pokrywać koszty dojazdu to chciałam wiedzieć, czy będę miała czas zwiedzić stolicę. Gdy dojechałam trochę spóźniona, w tłoku tylu dziewczyn, ktoś z organizacji zaczął krzyczeć, że mam szybko ubrać bikini i wyjść na pokaz, który odbywał się na schodach hotelowych. Nie miałam przy sobie stroju kąpielowego i mówiłam, że wygrałam w województwie. Powiedziano mi, że moja sprawa, żebym pożyczyła strój i że normalnie biorę udział w ćwierćfinałach. Kłóciłam się wtedy, że dziewczyny zapewne nie brały po kilka sztuk bikini a strój kąpielowy jest jak bielizna, więc nie pożyczę. Mówiłam również co przekazał mi organizator regionalny. Usłyszałam, że mam się nie kłócić ( dobra rada dla mnie) bo w wyborach miss nie lubią i nie wybierają dziewczyn wyrażających swoje zdanie. Jakaś kobieta z organizacji się zlitowała i poszła ze mną na zaplecze, mówiła ze z poprzednich lat może ktoś zostawił strój. I faktycznie znalazłyśmy. Potem okazało się, że do półfinałów awansowałam bez castingu ale i tak pokaz w bikini był konieczny. Następnie, po kilku godzinach, oznajmiono nam, że mamy nagrywane na dachu hotelu wizytówki na półfinał. 45 dziewczyn, każda kilka minut nagrania, duble i poprawki. Najbardziej złe, były te, które miały kupione bilety na pociągi a przed nimi kilkugodzinna podróż. Byłyśmy wyrozumiałe i te dziewczyny nagrywały jako pierwsze. Ogromny wiatr na dachu hotelu sprawił, że i tak nagrane wizytówki nie były wykorzystane na półfinałach. Co do półfinałów dostałam maila od organizatorów Miss Polski o terminie i miejscu a także z listą co ze sobą zabrać. Z organizatorem regionalnym nie chciałam mieć już nic do czynienia. Potem jednak nasze drogi się zeszły – musiałam wyegzekwować nagrody, które wygrałam, a których nie otrzymałam i bez braku interwencji zapewne bym nie otrzymała.

K.G: Po przebrnięciu przez siatkę eliminacyjną nadszedł czas na udział w zgrupowaniu Miss Polski. Jak ocenia Pani przebieg zgrupowania? Czy zdarzały się jakieś zakulisowe konflikty między uczestniczkami?

P.P: Poprzez zgrupowanie poznałam jak działa telewizja. Pierwsze 3 dni od rana do wieczora nagrywałyśmy cały niezbędny materiał. Kolejne dni aż do gali to próby od śniadania do kolacji. W telewizji materiał nagrany przez 3 dni został przedstawiony jako nasza dwutygodniowa sielanka i super zabawa. W rzeczywistości to niewysypianie się i obolałe stopy od kilkugodzinnych ćwiczeń dziennie, w kilkunastocentymetrowych szpilkach. Konflikty powstały gdy widać było znajomości dziewczyn z organizatorami i ich faworyzowanie. To one pierwsze wybierały najlepsze stroje, były stawiane na przodzie na scenie. Były to głównie dziewczyny, które brały udział w poprzednich latach.

K.G: Przyzwyczailiśmy się do tego, że werdykt Miss Polski zawsze zaskakuje. Rzadko zdarza się, że główny tytuł trafia do faworytki fanów konkursu czy bukmacherów. W 2012 roku stało się jednak inaczej. Wygrała faworytka – Katarzyna Krzeszowska. Czy w trakcie trwania zgrupowania można domyślić się która z dziewcząt wywalczy tytuł?

P.P: Obiektywnie Kasia też była moją faworytką. Po to jesteśmy na dwutygodniowym zgrupowaniu by pokazać nasze zachowanie i charakter. Miss to nie tylko ładna buzia i zgrabna sylwetka ale dziewczyna, która potrafi zachować się w każdej sytuacji, wypowiedzieć medialnie, więc zapewne podczas zgrupowania byłyśmy obserwowane z tej strony.

K.G: Wielki finał – wielki sukces. Trzecie miejsce i tytuł II Wicemiss Polski 2012. Jakie obowiązki przyjmują wicemiss wraz z tytułem? Czy takie obowiązki są z góry określone w konkursowym regulaminie?

P.P: Chyba nie przejęłam z tytułem żadnych obowiązków. Obowiązkiem nie jest dla mnie dobre zachowanie, by zachowywać jak najlepszy wizerunek miss. Tak naprawdę wraz z diademem, szarfą, kwiatami i tabletem za tytuł Miss Widzów Telewizji Polsat zakończyłam przygodę a przynajmniej tak mi się wydawało. Po ponad pół roku dostałam telefon z propozycją udziału w konkursie międzynarodowym.

K.G: W 2013 roku została Pani ogłoszona oficjalną reprezentantką Polski na konkursie Bride of the World 2013 na Tajwanie. Kolejne przygotowania, tym razem poważniejsze, bo dotyczące wyjazdu zagranicznego. Jak przyjęła Pani propozycję i jak wyglądały przygotowania? Czy otrzymała Pani pomocną dłoń w ich trakcie?

P.P: Sam telefon był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Miałam rumieńce na samą myśl wyjazdu i wielką niewiadomą przed sobą. Wiedziałam, że na organizatorów regionalnych nie mam co liczyć. Na szczęście moim aniołem stróżem okazał się Jarek Załęgowski, Torunianin, który skontaktował się ze mną po wyborach i z którym miałam kontakt przez portal społecznościowy. Liczyłam, że pomoc z przygotowaniem otrzymam od organizatora głównego ale po wyrażaniu chęci i zgody na udział kolejne maile czy telefony dotyczyły tylko formalności – umowy, biletu. Jarek bardzo skrupulatnie podszedł do przygotowań i to dzięki niemu skompletowałam garderobę, przygotowałam się na zgrupowanie, dostałam wskazówki czego mogę się spodziewać na zgrupowaniu. Wiedziałam, że konkurs międzynarodowy nie ma wiele wspólnego z konkursem krajowym. 

K.G: Niespodziewanie na kilka dni przed rozpoczęciem zgrupowania konkurs został odwołany. Czy otrzymała Pani jakieś wyjaśnienia, oficjalne przeprosiny?

P.P: Walizka czekała spakowana, suknia finałowa na wieszaku. Wychodziłam właśnie na uczelnię gdy otrzymałam telefon od Jarka bym spojrzała na informację na fanpage’u Bride of The World. Faktycznie edycja została odwołana. Nie mogłam się otrząsnąć – z jednej strony wyjazd samej do Azji był dla mnie nadal niewiarygodny ale przecież przeszłam przez przygotowania, byłam gotowa, a tu kilka dni przed taka niespodzianka. Potem otrzymałam oficjalnego maila do organizatora Bride of The World z przeprosinami, wyjaśnieniem i zapewnieniem, że automatycznie biorę udział w kolejnej edycji. Po skontaktowaniu się z organizatorem krajowym usłyszałam, że jeśli się uda wyjadę na inny konkurs, który będzie najszybciej. Byłam w końcu gotowa do drogi 😉

K.G: Dopiero w 2014 roku udało się Pani wyjechać na konkurs międzynarodowy – wybory Miss Exclusive of the World 2014 do Turcji. Czy po poprzednich doświadczeniach z odwołaniem konkursu nie obawiała się Pani, że także i tym razem w ostatniej chwili wyjazd się nie powiedzie?

P.P: Telefon z kolejną propozycją konkursu międzynarodowego dostałam w połowie lipca. Powiedziano mi, że Bride 2014 nadal jest pod znakiem zapytania więc mogę wyjechać na Miss Exclusive of The World. Zgodziłam się bo przygotowania poszłyby na marne gdybym nie pojechała nigdzie. Chyba tydzień albo 2 przed wylotem otrzymałam na maila bilet więc czułam się bezpieczniej.

K.G: Jak wspomina Pani Turcję – nie tylko pod względem organizacji konkursu, ale także w kwestii turystycznej? Co zapamiętała Pani najbardziej?

P.P: Wspominam miło, ze względu na fakt, że moją współlokatorką była super dziewczyna z Łotwy, Nastya – moja bratnia dusza. Poznałam także Polkę reprezentującą Luksemburg – Olę. Do naszej „paczki” dołączyła również reprezentantka Estonii, Katrine 😉 to dzięki takim znajomościom wszystko inne schodzi na drugi plan 😉 Turcja jest pięknym krajem – na szczęście byłam prywatnie zwiedzić Alanyę 2 lata wcześniej, bo podczas konkursu nic nie zwiedzałyśmy 😉 Tak naprawdę byłyśmy tłem dla kilku dziewczyn, które były wszędzie zabierane – sesje, nagrania, wywiady.

K.G: Znalazła się Pani w TOP 15 konkursu. Myślę, że to wielki sukces. Czy usatysfakcjonował Panią udział w konkursie Miss Exclusive of the World, czy może chciałaby Pani wziąć udział w którymś z innych, światowych konkursów?

P.P: Usatysfakcjonował mnie fakt, że wzięłam udział w konkursie międzynarodowym. Nowe doświadczenie dla mnie. Jechałam z nastawieniem przygody, faktu, że jestem sama w obcym kraju jako reprezentantka Polski. Miło było nosić szarfę z napisem Poland 😉 Mój turecki konkurs nie był nagłośniony w Polsce medialnie. Pojechałam, wróciłam, mam co wspominać 😉

K.G: Wróćmy do konkursów regionalnych. Ostatnio w mediach bardzo głośno było o sprawie Mai Nizio, która oskarżyła organizatorów o ignorowanie i tolerowanie sytuacji gdzie od uczestniczek wymaga się seksu. Zaczęła się medialna wojna. Jak Pani skomentuje tę sprawę?

P.P: Wszystko zależy od charakteru i nastawienia kandydatki. Dziewczyna mądra i rozsądna nie stwarza sytuacji niekomfortowych a gdy taka zaistnieje potrafi z niej wybrnąć. Dziewczyny z „parciem na szkło” często same prowokują takie sytuacje. Nie ukrywajmy, że teraz Miss kojarzy się z seksualnością a nie z działalnością charytatywną. Gdy nieodpowiedni ludzie otrzymują licencje na organizację wyborów można spodziewać się takich sytuacji. Dziwi mnie fakt, ze Maja nie interweniowała od razu. Nie potrafiłabym tak.

K.G: Była Pani także świadkiem innej, niezręcznej sytuacji podczas regionalnych wyborów i to w Pani regionie. Ubiegłoroczna zwyciężczyni (Pani Agnieszka Wasilewska) została pozbawiona możliwości koronacji swojej następczyni. Wcześniej miała także problem ze zdobyciem wejściówki na sam finał. Czy według Pani organizator ma prawo tak traktować koronowaną głowę?

P.P: Oczywiście, że nie ma prawa i była to kompletna kompromitacja ze strony organizatora. Fakt, że wybory 2015 to wyboru Miss Ziemi Chełmińsko-Dobrzyńskiej i inny organizator regionalny ale fakt, że ma się w Toruniu wicemiss Polski 2014 jest jednoznaczny z podniesieniem prestiżu samym zaproszeniem wicemiss na galę. Natomiast z Agą ( znamy się prywatnie) siedziałyśmy anonimowo na gali i obserwowałyśmy jak koronacji dokonuje Miss Warmii i Mazur, która nie wiem co ma wspólnego z naszym regionem.

K.G: W czasie ,,kryzysu polskich konkursów piękności” pojawił się nowy konkurs – Miss World Poland. Wiele osób wierzy, że inicjatywa Pani Elżbiety Wierzbickiej może uratować i naprawić sytuację wyborów najpiękniejszych w naszym kraju. Jakie jest Pani zdanie na ten temat?

P.P: Wierzę, że odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu potrafi dużo zdziałać. Fakt, że popsutego wizerunku Miss nie da się naprawić w kilka miesięcy. Profesjonalny konkurs, organizowany co roku, w którym organizatorzy dbają o kandydatki i zajmują się nimi po wygranej może całe środowisko wyborów miss uzdrowić.

K.G: Jeszcze przed startem w konkursie zaangażowała się Pani w akcję pomocy opuszczonym zwierzętom. Czy tytuł pomógł Pani rozwinąć działalność w tym celu?

P.P: Na pewno tytuł ułatwił wspieranie takich inicjatyw. Np. po wygranej udzielałam wywiadu w radiu, gdzie poznałam super ludzi więc gdy zbliżała się jakaś akacja na rzecz zwierzaków zawsze miałam ich medialne wsparcie. Łatwiej było też zorganizować odwiedziny z innymi Miss z mojego regionu z kilku lat w Domu Dziecka. Nie jest się wtedy anonimowym tylko można powołać się na tytuł i zrobić coś fajnego 😉

K.G: Gdyby miała Pani przeprowadzić wywiad z Pauliną Podlewską to jakie pytanie byłoby tym które na pewno chciałaby Pani zadać i jaką odpowiedź by chciała usłyszeć?

P.P: Oryginalne pytanie 😉 Zadałabym pytanie czy wstydziła się kiedykolwiek bądź ukrywała, że brała udział w wyborach, czy wręcz podkreślała na każdym kroku i szczyciła się tytułem. Chciałabym usłyszeć, że przeżyła fajną przygodę i pozytywnie wykorzystała tytuł.

K.G: Dziękuję.

 

FOT. Paulina Podlewska (3) 

 

Polub nas:

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.