„Na pewno jest to niesamowita adrenalina.” – wywiad z Adrianem Michałowskim, Manhuntem Poland 2019.

Adrian Michałowski z Lubania to model, ratownik wodny, instruktor pływania i laureat tytułu Manhunt Poland, który w lutym br. reprezentował Polskę w najstarszym męskim konkursie piękności na świecie – Manhunt International i uzyskał awans do TOP 16! W wywiadzie udzielonym dla Imperium Miss – Empire of Miss opowiada o swoich wspomnieniach z konkursu, atrakcjach, jakie czekały na niego na Filipinach oraz uczuciach jakie towarzyszyły mu przed i w trakcie zgrupowania. Ujawnia także nieznany dotąd fakt, który mógł zaważyć na jego sukcesie! 

Kamil Gużewski (K.G): Mabuhay! Pół roku temu brał Pan udział w wyborach Manhunt International. Z Filipin wrócił Pan z awansem do TOP 16 tego prestiżowego konkursu! Gratulacje! Jak czuje się Pan z tym wyróżnieniem?

Adrian Michałowski (A.M): Mabuhay 🙂 Czuję się bardzo zadowolony. Choć wiem, że apetyty były dużo większe. Nie będę ukrywał, że sam liczyłem na awans do TOP 5 konkursu. Jednak dołączenie do grona Polaków z sukcesami bardzo mnie cieszy. Muszę tu zdradzić pewną kwestię. Podczas konkursu doszło do nieporozumienia na linii Ja – ekipa organizująca, które sporo namieszało. Z tego co wiem sprawę wyjaśniono na moją korzyść, na najwyższym szczeblu czyli między Rosko Dickinsonem a Jarkiem Załęgowskim. Na ile mogło to wpłynąć na wynik końcowy, nie umiem ocenić. 

(K.G): Ma Pan doświadczenie w modelingu, jest też dobrze zbudowany i wysportowany. Na czym więc najbardziej skupiał się Pan podczas kilkumiesięcznych przygotowań do Manhunt International?

(Adrian Michałowski podczas pracy w Indiach, fot. Manhunt Poland)

(A.M): Przede wszystkim, muszę tu zaznaczyć, że bardzo długo nie docierał do mnie fakt, jak poważną rolę mi powierzono. Szukałem swych szans życiowych i przystałem na kandydowanie do tytułu Manhunt Poland. Tyle, że traktowałem ten fakt głównie jako ciekawostkę, zabawę. Moim celem podczas przygotowań bardziej był kontrakt modelingowy na który wyjechałem do Azji. Rzuciłem się od razu na głęboką wodę. Jednak jak to mówią, co mnie nie zabije to wzmocni. Nabyte tam doświadczenia zaprocentowały potem podczas udziału w konkursie Manhunt International na Filipinach. Przed konkursem przebywałem też długo w USA. Ku memu przerażeniu, tamtejsze jedzenie sprawiło, że tyłem. Gdy wróciłem do Polski był to już czas finalizowania mego udziału w konkursie. Efekt? Zdjęcia, na których widziałem zupełnie innego Adriana niż oczekiwano. Ale też i sam oczekiwałem mieć na ten moment dużo poprawniejszą sylwetkę. Na szczęście do wyjazdu na Filipiny jeszcze było troszkę czasu i popracowałem na tym elementem. Co do garderoby, moim problemem zawsze jest fakt, że jestem dość duży gabarytowo. Tak więc nie wszystko dało się dopasować jako gotowe produkty. Trzeba było szyć.

(K.G): Wiele osób pomyśli, że wyjazd na Filipiny to łatwa wycieczka. Wystarczy wsiąść w samolot i polecieć. Ale to chyba wcale tak nie wygląda? Jak wyglądają przygotowania do wylotu międzykontynentalnego. I w końcu jak przebiega sam lot?

(A.M): Oj, co do latania po świecie, to ja mam w tym bardzo duże doświadczenie. Zabawne, bo jak zostałem laureatem Manhunt Poland 2019 to wcale nie przejąłem się faktem dalekiej podróży. Czas mijał. Jak wspomniałem, miałem wówczas dwie bardzo dalekie wyprawy. Jedna do Indii, druga do USA. Jednak gdy nadszedł czas wyjazdu na konkurs przyznałem się Jarkowi, że, ku memu zdziwieniu, czuję zdenerwowanie i adrenalinę. Proszę uwierzyć, naprawdę wszystko było pilnowane w detalach, a mimo to zapomniałem zabrać pasa do stroju narodowego. Dlatego podczas sesji zdjęciowej na plaży mój strój wyglądał dość osobliwie. Po wspólnej naradzie, już na preselekcje ten problem został zatuszowany. Sam lot był bardzo zwyczajny. Ciekawostką było, że przed konkursem nawiązałem kontakt z chłopakami z Grecji i Czech (organizator umieszcza wszystkich uczestników na grupie kontaktowej), którzy jak się okazało mieli odbywać podróż tymi samymi samolotami co ja. Tak więc całą trójką żeśmy lecieli na Filipiny oraz z powrotem. Podczas konkursu Nikos (Manhunt Grecji) był też moim współlokatorem w pokoju hotelowym. 

(K.G): No właśnie, często zdarza się, że już podczas podróży kandydaci mają okazję poznać swoich rywali. Jak widać, tak też było w przypadku Pana podróży?

(A.M): Jak już wspomniałem, podróże odbywałem w ekipie polsko – grecko – czeskiej. Z tego co wiem, podobne spotkania „na szczycie” miewali chłopaki z poprzednich edycji. Przy takim ciśnieniu emocjonalnym, jakie towarzyszy podczas podróży na konkurs, naprawdę bardzo korzystnym jest mieć przy sobie kogoś, kto znalazł się w takiej samej sytuacji.  

(K.G): Bardzo ciekawi mnie kwestia zakwaterowania kandydatów w pokojach. Kto decyduje o tym, z kim dany kandydat zamieszka? I idąc już w ten temat, z kim dzielił Pan pokój podczas zgrupowania i jak układały się Pana stosunki ze współlokatorem?

(od lewej: Yeray Hidalgo i Adrian Michałowski, fot. Manhunt Poland)

(A.M): Mam wrażenie, że o tym, kto z kim mieszka podczas zgrupowania decyduje nie tyle kto, a co. Bowiem w mojej edycji m.in. również ja zostałem zakwaterowany z osobą, która przybyła na konkurs w tym samym czasie. Jak już mówiłem, odbywałem podróż z Nikosem z Grecji i to on stał się moim współlokatorem. Jak się dogadywaliśmy? Bardzo dobrze! Wspieraliśmy się nawzajem. Jako że czasu było dość mało, a grafik był bardzo napięty nie było możliwości, by szerzej poznawać wszystkich rywali. Wiem, że nazywali mnie DJ Poland. Ja zaś nazywałem Nikosa Sokratesem. Lubiłem go, ale czasami, w tym zamieszaniu zapominałem jego imię. Choć nie będę ukrywał, że najbardziej zżyłem się z Yerayem z Hiszpanii.  

 

(Adrian Michałowski z nagrodą sponsora, fot. Manhunt International/Facebook)

(K.G): Podczas drugiego dnia pobytu odwiedziliście siedzibę jednego ze sponsorów czyli marki Rudy Project’s. Podczas tej wizyty zdobył Pan nagrodę w konkursie zorganizowanym przez właśnie tego sponsora! Czy może Pan opowiedzieć na czym polegał konkurs i co było nagrodą, którą Pan otrzymał?

(A.M): Ten minikonkurs był elementem konkursu głównego. Wszyscy uczestnicy Manhunt International byli gośćmi salonu optycznego. Wykorzystano ten fakt i każdy z nas dostał zadanie zaprezentowania swoich umiejętności w modelingu, by jak najkorzystniej zareklamować produkty sponsora. Jury sponsorskie wybrało kilku z nas jako najlepszych. Najlepsi otrzymali nagrody rzeczowe i zostali ogłoszeni laureatami minikonkursu. 

(K.G): Czy to prawda, że podczas zgrupowania doszło do niezręcznej sytuacji, która mogła negatywnie wpłynąć na Pana wizerunek podczas dalszej części zgrupowania? O co chodziło?

(A.M): Tak to prawda. Sytuacja była dla mnie niezrozumiała i niezręczna. Wiadomo, każdy delegat reprezentuje swój kraj. Jeśli ma poczucie rangi zadania to stara się pokazywać jak najkorzystniej. Elementem organizacji Manhunt International jest to, że my otrzymaliśmy gratisowo różne ubrania. I tu właśnie pojawiła się ta niezręczna sytuacja. Podczas przymierzania koszulki otrzymanej od jednego z partnerów konkursu, zwróciłem uwagę, że nie mogę jej założyć, bo jest na mnie za mała. Po krótkiej dyskusji myślałem, że temat jest już wyjaśniony. Tymczasem skontaktował się ze mną Jarek Załęgowski z informacją, że sponsor poczuł się moją odmową urażony i sprawa musi zostać przedyskutowana. Efektem tego, przez jeden dzień postrzeganie mnie przez otoczenie konkursowe było negatywne. Z tego, co obecnie wiem, odbyła się rozmowa szefów Manhunt International oraz Manhunt Poland. Rano kolejnego dnia, już bez ciśnienia emocjonalnego, otrzymałem wszystko w takim rozmiarze, jaki jest dla mnie odpowiedni. Sprawę zaś uznaliśmy za niebyłą.   

(K.G): Lubi Pan owoce morza? Pytam, ponieważ w restauracji Blackbeard’s Seafood Island wy, uczestnicy mogliście skosztować właśnie tych specjałów! Znalazł Pan coś dla siebie w ofercie tego lokalu?

(A.M): Podróżując po świecie jadałem już tak różne potrawy, że nie byłem jakoś przerażony, czy zaskoczony ofertą wspomnianego lokalu. Jednak powiem szczerze, nie jest to coś, co byłoby priorytetem w moim guście kulinarnym.

(K.G): Zostańmy jeszcze przy jedzeniu. Domyślam się, że filipińska kuchnia bardzo różni się od naszej, polskiej? Jakie menu oprócz owoców morza przygotowano jeszcze dla uczestników podczas zgrupowania? I jak oceni Pan serwowane specjały?

(A.M): Byłem zaskoczony faktem obecności ryżu w tak wielu potrawach. Czułem się z tym dosłownie jak w Chinach. Bardzo podobało mi się zaś, że podawano elementy drobiowe. Dla ludzi na diecie jest to świetne rozwiązanie. Oczywiście, nie zabrakło owoców morza. I wszystko byłoby w sumie dobrze, gdyby nie to, że ryż podawano dosłownie do wszystkiego. Zasypano nas nim.  

(Uczestnicy Manhunt International podczas wizyty w restauracji, fot. Manhunt International/Facebook)

(K.G): Jednym z punktów zgrupowania Manhunt International była prezentacja prasowa, podczas której wystąpiliście w strojach kąpielowych! Jakie emocje towarzyszyły Panu podczas publicznego występu w tak skąpym stroju?

(Adrian Michałowski w stroju kąpielowym, fot. Missosology)

(A.M): To był prawdziwy pokaz mody. Męskie stroje kąpielowe na pewno nie były takie, jakie każdy z nas by sobie od razu wyobraził. Było to połączenie stroju kąpielowego ze sztuką. Filipiny są krajem wyspiarskim, więc pełno było elementów nawiązujących do rybactwa i takiego nieco bycia Robinsonem Crusoe. Wiem, że Moi znajomi widząc zdjęcia z tego pokazu byli zaskoczeni. Czy na plus, czy na minus to już każdy z nich wie najlepiej. 

(K.G): Zgrupowanie Manhunt International było krótkie i intensywne, ale znalazł się czas na zabawę! Spędziliście dzień w Canyon Cove Hotel & Spa! Znajduje się tam m.in. odkryty basen. Z jakich atrakcji udało się Panu skorzystać podczas pobytu w tym miejscu rozrywki?

(A.M): W naszej edycji miejsce to wybrano na tło sesji w strojach narodowych. Było tam sporo atrakcji, jednak wtedy każdy z nas chyba bardziej skupiał się na przygotowaniu stroju oraz pozowaniu do zdjęć i materiałów video. Były one potem emitowane podczas gali finałowej. Pogoda była fantastyczna. Słonecznie, piękna plaża. Wiadomo, pozowaliśmy indywidualnie, więc ten, który „pracę” miał już za sobą, korzystał z plażowania w obiektach hotelowych. To prawda, robiliśmy sobie wówczas trochę dowcipów.  

(K.G): Mógł Pan także zwiedzić Manilę, stolicę Filipin. Jak oceni Pan to miasto? Co zrobiło na Panu największe wrażenie?

(A.M): Miasto jest niesamowicie kontrastowe. Ale co zrobiło na mnie największe wrażenie? Fakt, że odbył się, chyba mogę to tak nazwać, festyn na naszą cześć. Pani Prezydent Metropolii Manila wygłosiła dla nas przemówienie na placu. Dookoła nas stał zaś tłum Filipińczyków obserwujących całe wydarzenie. 

(K.G): W kilku przeprowadzonych przeze mnie wywiadach moje rozmówczynie i moi rozmówcy zdradzili, że podczas konkursów organizowanych w Azji wzbudzali duże zainteresowanie wśród tamtejszej ludności. A Pan, odczuł zainteresowanie swoją osobą wśród Filipińczyków? Jak przyjęli oni uczestników konkursu Manhunt International?

(A.M): Z tego, co uprzedzono mnie przed konkursem, Filipińczycy uwielbiają tego typu imprezy. Jednak nie byłem przygotowany na aż taki entuzjazm. W Polsce nie spotyka się tego nigdzie. Czy odczułem zainteresowanie mną? Ja już od momentu publicznego ogłoszenia (jako Manhunt Poland – przyp. red.) trafiłem na celownik wielu osób z Azji. Wysyłali mi wiadomości, dodawali do znajomych w mediach społecznościowych. Były osoby, które dosłownie czekały na mój przylot do Manili, by mnie powitać i podczas zgrupowania towarzyszyły mi gdzie tylko miały możliwość. Chociaż najbardziej odczułem to podczas afterparty. Co tam się działo… otaczające nas tłumy i świetna impreza. Dosłownie zapomniało się o emocjach i zmęczeniu związanym przecież z galą finałową, która chwilę wcześniej się zakończyła. Wróciliśmy do hotelu padnięci, ale bardzo zadowoleni.   

(K.G): Wróćmy do wspominanego już przez Pana stroju narodowego. Pokaz kostiumów narodowych jest jednym z najważniejszych punktów podczas konkursu Manhunt International. Zechce Pan zdradzić, jaki strój zaprezentował światu? Skąd właściwie wziął się pomysł na wybór tej kreacji i jak Pan się w niej czuł?

(A.M): Ze strojem narodowym związana jest dość ciekawa historia. Dostałem do wyboru dwa stroje. Jeden z nich był nawet strojem oryginalnym, wykorzystanym przy realizacji jednego z najbardziej znanych seriali w Polsce. Drugi zaś, był kopią stroju ludowego, tak po prostu. Kusiło mnie wzięcie tego „sławnego”, jednak po wspólnej naradzie padło na ten „niesławny”. Był to strój ludowy, tzw. Krakowiak. W obu czułem się bardzo dobrze. Niestety, tak jak wcześniej wspomniałem, z emocji nie schowałem do walizki pasa, będącego bardzo ważną częścią tego stroju ludowego. Trochę za późno się zorientowałem, zatem podczas sesji zdjęciowej w Manili trochę improwizowałem. Po wspólnej naradzie, już na preselekcjach wystąpiłem z pasem. Innym, ale efekt był bardziej korzystny wizerunkowo.

(Adrian Michałowski w stroju narodowym „Krakowiak”, fot. Manhunt Poland/Facebook)

(K.G): Przez całe zgrupowanie kandydatom towarzyszył ubiegłoroczny zwycięzca Vicent Llorach z Hiszpanii. Jak oceniłby Pan laureata Manhunt International 2018?

(A.M): Bardzo sympatyczny chłopak. Hiszpanie chyba ogólnie tacy są, bo np. moim największym przyjacielem konkursowym bardzo szybko stał się Yeray, również Hiszpan. Podczas zgrupowania dało się zauważyć u Vicenta „ciężar” bycia Manhuntem International, jednak podczas afterparty, jako ten już były zwycięzca, okazał się bardzo wesołym i przyjaznym człowiekiem.

(K.G): Przejdźmy do finału. Mimo że jest Pan laureatem tytułu Manhunt Poland, to był to chyba pierwszy tego typu finał w Pana karierze? Jak Pan wspomina to wydarzenie?

(A.M): Właśnie to jest chyba to, że brak finału scenicznego Manhunt Poland sprawił, iż na pewne kwestie nie byłem przygotowany. Nie w tym rzecz, że zaniedbywano w Polsce opiekę nade mną. Kwestia taka, że bez gali w Polsce, nie czułem w sobie takiej powagi, jakiej moja rola faktycznie wymagała. Po fakcie wiem, jak wielki to był błąd z mojej strony. Co do udziału w konkursie na Filipinach, nie miałem w sumie problemów z dopasowywaniem się, gdyż biegle porozumiewam się kilkoma językami obcymi. Zatem to, czego nie miałem wpojonego o konkursie w Polsce, szybko nadrabiałem będąc w Manili. Na pewno jest to niesamowita adrenalina. Wyjść publicznie i poddać się ocenie innych osób. Modeling jest o tyle „bezpieczny”, że tam się na ogół pozuje anonimowo. Tutaj robisz wszystko jako Adrian lub Manhunt Poland. Każdy sukces i każdy błąd natychmiast dopisywany jest do twojego życiorysu. Tuż przed galą organizatorzy wybrali kilku z uczestników. Mieli oni publicznie, poprzez social media zapraszać na galę finałową. W tej grupie znalazłem się też ja i Yeray z Hiszpanii, jako przedstawiciele kontynentu europejskiego. Tym razem na finale nie było prezentacji w strojach narodowych. Wiem o tym dlatego, że przed konkursem odbyłem rozmowy z Jarkiem, Patrykiem – Manhuntem Poland 2018 i Michałem – Manhuntem Poland 2012. W poprzednich edycjach pokazy strojów były częściami gal finałowych. 

(K.G): Podczas finału zaprezentował się Pan na scenie w stroju codziennym (jeansy i koszulka), kąpielówkach oraz stroju formalnym. W którym z tych pokazów czuł się Pan najswobodniej i dlaczego?

(A.M): Może będzie to zaskoczenie, ale w pokazie w smokingach. Mam wrażenie, że bardzo dobrze wyglądam w smokingu. Wcześniej już pozowałem w nim w ślubnych sesjach modowych. Wiem, że odbiór mnie w tym stroju jest bardzo korzystny, a i ja sam czuję się w tym elegancki i atrakcyjny.

(Adrian Michałowski podczas finału Manhunt International 2019/2020, fot. Manhunt International/Facebook)

(K.G): Z wywiadów przeprowadzonych z Pana poprzednikami wywnioskować mogłem, że w latach 2016 i 2017 konkurs wygrywali kandydaci nietypowani na zwycięzców. W ubiegłym roku było podobnie. A jak rzecz wyglądała z tegorocznym zwycięzcą? Paul Lizneau był faworytem do zdobycia tytułu Manhunt International? Jak oceniłby Pan kolegę z Niderlandów?

(Paul Lizneau – Manhunt International 2019/2020, fot. Manhunt International)

(A.M): Akurat w mojej edycji od dłuższego czasu faworytami byli: Brazylijczyk i mój współlokator z Grecji. Jak się jednak okazało, podczas zgrupowania dawało się wyczuć, że Paul jest doskonale przygotowany do udziału w konkursie. Miał z nas Europejczyków, najlepsze zaplecze od strony organizacyjnej. Miał też doskonałe doświadczenie w modelingu. Promowano go bardzo i wyczuwaliśmy, że może być jednym z tych najwyżej notowanych. Jak widać przyniosło mu to tytuł Manhunt International.

(K.G): Na koniec wywiadu zadam tradycyjne pytanie: co udział w konkursie Manhunt International zmienił w życiu Adriana Michałowskiego?

(A.M): Ja jako Adrian nigdy nie planowałem udziału w tego typu konkursach. Moim celem tego typu, było bardziej spróbowanie swoich sił jako model. Znaleziono mnie, zaproponowano kandydowanie. Pomyślałem, ok, czemu nie. Zawsze to coś nietypowego. Jednak gdy zostałem Manhuntem Poland, wówczas jeszcze nie czułem tej powagi, tej presji. A w związku z tym nie miałem też specjalnych oczekiwań. Podchodziłem do tego bardzo na luzie. Traktowałem jako coś dodatkowego do codziennego życia. Owszem, zauważałem już, że przestałem być anonimowym Adrianem. Dopiero dzień wyjazdu na Filipiny otworzył mi oczy, w co się tak na serio zaangażowałem. Nie ukrywam, że czuję teraz niedosyt. Mogłem w innym stylu to rozegrać. Ale to jest właśnie to, co się m.in. zyskuje dzięki udziałowi w takiej imprezie. Nowych znajomych z różnych krajów. Stawanie się osobami kojarzonymi szerzej niż tylko wśród grona tubylców. Doświadczenia życiowe, których w Polsce bym nigdy nie zaznał. Wyrwany ze swego środowiska, stajesz się nagle ambasadorem kraju i wszyscy oceniają ciebie pod każdym względem. Niesamowita szkoła życia.   

(K.G): W czerwcu przekazał Pan pałeczkę kolejnemu modelowi, który przez najbliższy rok będzie piastował funkcję Manhunta Poland. Jaką radę przekaże Pan swojemu następcy?

(A.M): Na pewno, by od początku miał świadomość powagi swej roli już tu w Polsce. Jednocześnie,  niech cieszy się byciem Manhuntem Poland. O tym, jak po konkursie potoczą się losy każdego z nas decydujemy przecież my sami. To od nas zależy jak potem wykorzystamy swoje szanse i możliwości. 

(Adrian Michałowski podczas sesji zdjęciowej, fot. Milena Napierała)

 

 

FOT. Adrian Michałowski/Instagram

2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.