Wywiad z Mateuszem Petromichelisem – Manhuntem Poland 2016

24-letni Mateusz Petromichelis to globtroter i instruktor Muai Thai, który służył w greckim wojsku. W Polsce znany przede wszystkim jako model, który w październiku 2016 roku reprezentował nasz kraj na najstarszym międzynarodowym konkursie dla mężczyzn – Manhunt International. W wywiadzie udzielonym dla Moda na Miss opowiada o kulisach zgrupowania, a także o projektach i kampaniach, w których miał okazję wystąpić. 

Wywiad przeprowadzony w marcu 2017 roku (wcześniej publikowany na stronie Moda na Miss)

Kamil Gużewski (K.G): Służył Pan w greckim wojsku, otrzymał miano instruktora Muai Thai, zapoznał się z takimi sztukami walki jak Kali i Vovinam. Skąd pomysł, aby spróbować swoich sił także w modelingu?

Mateusz Petromichelis (M.P): Człowiek przez całe życie ma powtarzający się wybór, poddania się i płynięcia z prądem rzeki, lub pokonania jej prądu poznając nowe terytoria. Jak wiadomo tam gdzie są rzeczy nowe i sprawiające trudność tam jest wzrost oraz rozwój jednostki. Osobiście modeling traktuje jako kolejny etap, jeden z wielu które następują w moim życiu

(K.G): Wielu młodych ludzi aspirujących do zawodu modela poszukuje szansy w programach telewizyjnych typu Top Model. Pan poszedł w zupełnie innym kierunku. Skąd dowiedział się Pan o konkursie Manhunt Poland i jak wyglądał etap zgłoszeniowy?

(M.P): Czasem warto być cierpliwym i nie zepsuć swoich możliwości na starcie. Od Top Model dostałem dwie prywatne wiadomości z zaproszeniem, jednak wolałem stworzyć własnoręcznie „publiczny” wizerunek mojej osoby, bez narzucania mojej osobie sztucznych historii dla popularności. Co do Manhunt to zostałem znaleziony na pewnym portalu dla modeli. Zostałem zapytany przez mojego obecnego opiekuna Jarka Załęgowskiego czy może byłbym zainteresowany wzięciem udziału w konkursie, w którym ma być wybrany kolejny Mister Manhunt Poland. Po różnych próbach w drodze eliminacji konkursowej zostałem ogłoszony jako tegoroczny zwycięzca. Choć trochę to potrwało.

(K.G): Jeszcze jako kandydat do tytułu Manhunt Poland wziął Pan udział w kampanii społecznej „Porozmawiaj ze mną” (2014 rok). Czy zechciałaby Pan opowiedzieć czytelnikom o tym projekcie?

(M.P): Jest to kampania naświetlająca w bardzo przyjemny sposób „Polski Język Migowy” na skalę publiczną, przez społeczeństwo osób głuchych oraz znane osoby. Główne przesłanie to „warto uczyć się języka migowego”. Zaproszono Iwonę Cichosz – Miss Niesłyszących, która zagrała w klipie panią fotograf oraz chłopaków z Mister Manhunt Poland wraz ze znanymi z mediów osobami, których rolą było pozowanie jako modele. Fabułą była sesja zdjęciowa. Modele i Pani fotograf, która była głucha mieli problem z porozumieniem się. Wprowadzało to zamieszanie. Dopiero zastosowanie języka migowego sprawiło, że zdjęcia poszły gładko. Przy realizacji tego materiału mieliśmy fajną zabawę. Każdy z członków ekipy był bardzo pomocny przy przygotowaniach do występu.

(K.G): W sierpniu tego samego roku, wraz z laureatami wyborów Manhunt Poland z poprzednich lat wziął Pan udział w pokazie mody w Ciechocinku. Jak wspomina Pan sam pokaz i jego organizację?

(M.P): Nie był to mój pierwszy pokaz więc mogłem zauważyć wiele niedociągnięć organizacyjnych, czy komentatorskich. Sama idea była świetna. Chodziło o realizację imprezy, która połączy pokazy mody ze zbiórką darów na dzieci z miejscowego domu dziecka. Realizacja nie wyszła najgorzej, z wieloma osobami mam kontakt po danym pokazie. Z chłopakami z Manhunt Poland plus jednym modelem wybranym z castingu przez organizatora pokazów stworzyliśmy nieformalną własną drużynę. Ale nie będę ukrywał, że najwięcej kontrowersji wzbudziło prowadzenie gali. Niestety, nie mieliśmy na to wpływu wcale. Podczas przygotowań do występów okazało się, że choreograf kompletnie nie panował nad tłumem modelek i modeli amatorskich, wybranych przez organizatora pokazów. Tu się przydało moje doświadczenie z greckiego wojska. Z chłopakami z konkursu Manhunt Poland postanowiliśmy sami zadbać o jak najlepszą prezentację. Mam nadzieję, że efekt był pozytywny. Po pokazach spotkaliśmy się w miejscowym lokalu na afterparty. Była okazja wymienić między sobą wrażenia. Szkoda, że z nami na spotkaniu zabrakło Kamila Zatorskiego, ale był już zmęczony obowiązkami. Nałożyły mu się terminy różnych imprez. Miał niemal jednocześnie w tym samym czasie pokazy mody w innym miejscu i postanowił wrócić do domu by odpocząć po takim maratonie. 

(K.G): Minęły dwa lata zanim ogłoszono, że to Pan został nowym Manhuntem. Jak Pan myśli, dlaczego trwało to tak długo?

(M.P): Jest to najstarszy i prestiżowy konkurs. Potrzebny jest czas na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, oraz na rotację osób zdolnych podjęcia się danego konkursu. Nieoficjalnie było mówione, że postanowiono uszanować osobę Kamila i dać mu możliwość uczestniczenia w konkursie międzynarodowym. Problemem było wówczas to, że trafiła się przerwa w jego organizacji.

(K.G): Po ogłoszeniu decyzji organizatorów Manhunt Poland zostały Panu dwa miesiące do udziału w międzynarodowych wyborach Manhunt International. Jakie przygotowania musiał Pan poczynić przed wyjazdem i czy napotkał Pan jakieś przeszkody?

(M.P): Dla mnie jak i dla strony organizatorów Manhunt Poland było to dość sporym zaskoczeniem. Fakt, nie było zbyt wiele czasu na przygotowanie. Fizycznie nigdy nie wyglądałem źle więc to mnie ratowało. Dieta zawsze na przyzwoitym poziomie. Najwięcej uwagi poświęciłem na zabiegi pielęgnacyjne, stroje do konkursu i przygotowanie psychofizyczne. Jednak mimo wszystko jest to zbyt krótki czas, by móc tak dopracować wizerunek, by z czystym sumieniem stanąć do rywalizacji na takim konkursie. Mam świadomość, że mogło być dużo lepiej. Zrobiłem tyle, ile fizycznie było możliwe w tak krótkim czasie, by stanąć godnie do rywalizacji.

(K.G): Udało mi się ustalić, że tuż przed wyjazdem na zgrupowanie Manhunt International zyskał Pan spore grono fanów, m.in. w Grecji, skąd pochodzi Pana ojciec. Jak zareagował Pan na taką popularność za granicą?

(M.P): Jestem osobą otwartą na ludzi, mało rzeczy na świecie jest w stanie mnie zadziwić, lub odstraszyć. Nigdy od czasów podjęcia decyzji o rozwoju osobistym nie miałem problemu w kontaktach międzyludzkich. Przyjąłem wszystkich fanów z radością. Choć nie wiem czy oni zdawali sobie sprawę, że wówczas pracowałem i studiowałem jednocześnie. Więc miałem bardzo mało prywatnego czasu.

(K.G): Mieszkał Pan na Filipinach, w Wietnamie czy w Tajlandii, dzięki czemu poznał Pan azjatycką kulturę. Czy było jednak coś, co zaskoczyło Pana w chińskim Shenzhen – mieście gospodarzu Manhunt International 2016?

(M.P): Chińczycy są dość ciekawscy względem rasy kaukazkiej, a zarazem wycofani w kontakcie. Spotykałem się z sytuacjami gdzie ludzie ukradkiem robili mi zdjęcia z kimś innym obok. Co do sfery gastronomicznej, nastąpiła zabawna sytuacja gdy pojechaliśmy do niesamowitej 5-gwiazdkowej restauracji i 90% dań dla chłopaków z konkursu było zaskoczeniem. Nie byliśmy przygotowani na takie doznania kulinarne.

(K.G): W tegorocznej edycji Manhunt International udział wzięło ponad czterdziestu modeli z całego świata. Czy znalazł się wśród nich ktoś, kto zyskał Pana sympatię i zaufanie?

(M.P): Kwestia zaufania to dość delikatny temat, tym bardziej w konkursie gdzie ma się świadomość iż danych ludzi nie znamy za długo i są konkurentami. Same relacje miałem niesamowicie dobre z każdym. Pomagała mi w tym znajomość kilku języków obcych. Szczególnie z reprezentantami Rumunii, Filipin i Holandii. Czułem zainteresowanie moją osobą np. prawie każdy chciał jeść ze mną przy stole śniadania. To było bardzo miłe.  Pokoje mieliśmy dwuosobowe. Ja mieszkałem z reprezentantem Rumunii. Było to o tyle fajne, że ze względu na obowiązki zawodowe mego taty mieszkałem kilka lat w Rumunii. Więc było mi dużo łatwiej nawiązać z Cristianem porozumienie.

(K.G): Uczestniczki damskich konkursów piękności zaznaczają w wywiadach, że największą część czasu poświęca się na ćwiczenie układów choreograficznych i próby do finału. A jak wyglądało to w przypadku konkursu Manhunt International?

(M.P): Najwięcej czasu spędziliśmy na realizowanie zdjęć dla magazynów i sponsorów konkursu. Na same próby nie było wiele czasu. Zwłaszcza, że ilość dni poświęcona zgrupowaniu duża nie była. Terminarz zajęć mieliśmy bardzo obfity. Poza tym wszyscy mieliśmy świadomość, że mając tak mało czasu na naukę choreografii przed finałem, nie będzie ona specjalnie wyszukana. Układy dopracowywaliśmy praktycznie na żywo podczas nauki. Mam nadzieję, że mimo wszystko na finale pokazaliśmy się bardzo dobrze. 

(K.G): Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał Pana o jakieś pikantne szczegóły ze zgrupowania. Czy wśród uczestników zdarzały się jakieś konflikty lub kontrowersje?

(M.P): Chodziły pogłoski przekazywane od chłopaków palących papierosy późno w nocy o Szwedzie mającym zbyt dużą swobodę w poruszaniu się po hotelu. A tak poza tym, to było chyba zbyt mało czasu na rozwinięcie osobistych emocji. Wszyscy staraliśmy się wykonywać jak najlepiej powierzane nam zadania, zjeść posiłek i iść spać.

(K.G): Podczas zgrupowania Manhunt International był Pan bardzo aktywny i widoczny. Dla wielu ludzi był Pan nawet jednym z faworytów. A jak Pan oceniał swoje szanse na tle konkurentów?

(M.P): Jestem nauczony wszystko przyjmować z podniesionym czołem. Jednak werdykt wywołał  szok u wielu fanów konkursu, ale też u wielu uczestników Manhunt International i w zespole Manhunt Poland. Trzeba brać pod uwagę, że w takich konkursach czasem patrzy się na politykę i interes, potem na urodę i potencjał. Zdaniem tych osób Top 5, może poza Brytyjczykiem, powinno wyglądać zupełnie inaczej.

(K.G): Zdaje się, że werdykt końcowy zaskoczył. Zwyciężył nietypowany wcześniej Szwed – Patrik Sjöö. Czy pamięta Pan jak pozostali uczestnicy i widzowie obecni na finale odebrali jego wygraną?

(M.P): Patrik to bardzo specyficzny człowiek, bardzo odosobniony w konkursie. Zauważało się w nim  brak pewności siebie. Było mi go szkoda w chwili gdy to spostrzegłem, postanowiłem więc czasem z nim porozmawiać. W pewnej chwili zrobiliśmy dwa streamy dla jego fanów, które zostały użyte również przez szwedzką telewizje. Postać mocno kontrowersyjna. Przez uczestników najmniej postrzegany jako zagrożenie. Dało się zauważyć krytykę fanów względem przesadzonej obróbki zdjęć Patrika przez jego mocne problemy skórne w czasie konkursu, gdzie inni tego przywileju nie mieli. Ale prywatnie jako osoba to moim zdaniem bardzo w porządku chłopak. Gratuluję mu.

(K.G): Wielu uważa, że miejsce finału jest równoważne z prestiżem konkursu. Jak oceniłby Pan Haiya Grand Theatre, gdzie odbył się finał wyborów Manhunt International 2016?

(M.P): Bardzo efektowne miejsce. Wzięcie tam udziału w gali finałowej to była dla nas wszystkich sama przyjemność. Elektroniczna scenografia zbudowana na bazie ekranów LED, pod sceną niesamowita fontanna użyta do naszego pokazu w kąpielówkach, poruszające się w pionie platformy na których dosłownie wjeżdżaliśmy na scenę by realizować pokazy. Scena ogromna. Praca nad czymkolwiek w tym obiekcie pozostawia na pewno mega pozytywne wrażenie.

(K.G): Jak skomentuje Pan negatywne komentarze publikowane na forach prowadzonych przez sympatyków innego polskiego konkursu o wątpliwej reputacji?

(M.P): Są ludzie którzy są na konkursach i są ludzie którzy mają zbyt wiele czasu. Moim zadaniem jest skupić się nad tym, nad czym posiadam kontrolę, nie obchodzi mnie wówczas nic innego.

(K.G): Na polskich forach prowadzonych w większości przez sympatyków konkurencyjnego konkursu pojawiły się negatywne komentarza krytykujące zgrupowanie w Pana wykonaniu. Jak ocenia Pan takie wpisy i wpływ ich autorów na polskie środowisko konkursowe?

(M.P): Bardzo mnie takie komentarze cieszą. Czym głośniej konkurencja krzyczy tym bardziej wiem, że robię coś dobrze. Dwie czy trzy osoby w porównaniu do rzeszy fanów z całego świata mówi samo za siebie.

(K.G): Jak udział w konkursie Manhunt International wpłynął na Mateusza Petromichelisa i jego dalsze plany dotyczące modelingu?

(M.P): Trzeba wychodzić poza swoją strefę komfortu i zdobywać nowe szczyty. Istniejemy by żyć, nie tylko by przeżyć. Przezwyciężać swoje słabości by stały się siłą. W modelingu byłem wolnym strzelcem bez agencji, Nie lubię gdy ktoś mi narzuca jak mam egzystować. Może jednak zmienię zdanie i z kimś zawiążę współpracę. Czas pokaże. Moim obecnym priorytetem są studia i ułożenie sobie życia osobistego.

(K.G): Dziękuję za rozmowę. 

FOT. Mateusz Petromichelis/Manhunt Poland (9) 

Polub nas:

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.